sobota, 21 kwietnia 2012

Rozdział 1


„Ktoś kiedyś powiedział, że miłość nie wybiera, a kiedy spotkasz tą jedną, jedyną osobę, zaczniesz czuć się jak w siódmym niebie i będziesz potrafił zrobić wszystko dla tej osoby. Ale czy to prawda?
W sumie można byłoby spojrzeć na to pod kątem gejów i lesbijek, ponieważ nie są zbytnio akceptowani przez środowisko, w którym się znajdują. Jednak mają gdzieś ludzi i żyją swoją miłością. Tak samo jak mężczyźni i kobiety, którzy odnaleźli siebie i żyją szczęśliwi będąc ze sobą. Ale co, jeśli ta miłość jest pomiędzy bratem, a siostrą? Wówczas jest to przestępstwo, złamanie prawa moralnego oraz chrześcijańskiego, ponieważ związek pomiędzy rodziną do dziesiątego pokolenia jest zakazany.”



Jeden ze słonecznych dni w Miami. Na dworze było ponad 30 stopni na słońcu, dlatego też ludzie chowali się w chłodnych, klimatyzowanych pomieszczeniach lub też w ogromnych centrach handlowych, gdzie mieści się ponad 100 przeróżnych sklepów, w tym kilka lodziarni, kawiarni i innych gastronomicznych, cudnych miejsc.

- Ale upał – mruknęła czerwonowłosa dziewczyna.
- Oddam wszystko za coś chłodnego… - dodała granatowłosa.
- Kto jest za lodami? – spytała czarnowłosa z lekkim uśmiechem.
- Ja! – obie krzyknęły zgodnie, na co ich czarnowłosa przyjaciółka się zaśmiała cicho.

Ruszyły w stronę najlepszej lodziarni w tej dzielnicy Miami, gdzie serwowali od lodowych pizzy po lodowe spaghetti i koktajle. Każdy smak, jaki posiadali w swym zanadrzu, był znakomity. Nikt nie mógł powiedzieć, że ich lody są popsute, ponieważ czuć był ich znakomity smak.
Będąc na miejscu, wybrały stolik na zewnątrz, jednak pod ogromnym parasolem. Wzięły menu i zaczęły przeglądać, chcąc wybrać najodpowiedniejszy deser dla nich. Po dobrych kilku minutach, podszedł do nich wysoki, szarowłosy kelner o zielonych oczach. Był bardzo przystojny.

- Coś podać? – spytał swym uprzejmym głosem.

Wówczas dziewczęta spojrzały na niego zdziwione, a jedna z nich – granatowłosa, zrobiła się czerwona na widok owego chłopaka.

- Hayato-senpai, co tu robisz? – zadała pytanie ciekawa czarnowłosa.
- Po szkole, pomagam mamie w pracy – odparł spokojnie, ukradkiem spoglądając na granatowłosą dziewczynę. – Kari-chan, dobrze się czujesz?

Owa granatowłosa nazywała się Kurosaki Kari. Jej długie, do pasa włosy były legendą w dzielnicy, chociaż każdy wiedział, że niebieskooka dziewczyna zaraz się znudzi nowym kolorem włosów i przefarbuje się na inny.
 Chodziła do pierwszej klasy w jednej z najbardziej prestiżowych szkół w Miami wraz ze swoją przyjaciółką – SongoPan, z którą znała się od piaskownicy. Brat Kari – Kurosaki Tasuku miał 23 lata i pracował w szkole, do której uczęszczała, jako woźny. Wszystko to po to, aby mógł ją chronić na każdym kroku. Oczywiście za każdym razem perfekcyjnie się tego wypierał.
Dziewczyna szybko pokręciła przecząco głową, nie wypowiadając ani jednego słowa. Zupełnie, jakby głos uwiązł jej gdzieś w przełyku. Jej dwie przyjaciółki zauważyły to i od razu zrozumiały, że potrzebna pomoc.

- Ne, ne, Hayato-senpai, twoja mama musi być zadowolona, że jej pomagasz – czarnowłosa uśmiechnęła się do niego.
- Owszem, jest – odpowiedział z lekkim uśmiechem – jest mało rąk do pracy, więc nic dziwnego.
- Sokka – pokiwała główką czerwonowłosa.
- Mhm, więc co zamawiacie? – zastukał długopisem w notatniczek, tak ponaglająco.
- Poproszę duży pucharek melonowy, Hayato-senpai~!
- Hai, hai, duży melonowy pucharek dla SongoPan – zanotował ładnie w notatniczku.

SongoPan, a dokładnie Rokudo SongoPan. Tak nazywała się owa czarnowłosa dziewczyna. Włosy miała nie dłuższe niż do połowy pleców, zaś grzywkę, która opadała jej na oczy, zaczesywała za ucho, przez co wyglądała naprawdę ślicznie. Do tego delikatnie obrysowywała swe czarne oczy, czarną kredką, aby podkreślić je jeszcze bardziej, dodawała do tego czarny tusz i lekki cień Black Diamond. Czego efektem było, że prawie każdy chłopak spoglądał na nią z niemałą chętką, jednak ona tego nie zauważała, jakby miała ich kompletnie w głębokim poważaniu.
Chodziła do tej samej szkoły, co Kari, a dokładniej były przyjaciółkami z jednej ławki, jak również znały się od piaskownicy, a odkąd poznały młodszą od siebie o rok Yumiko, wówczas stały się nierozłącznym trio, które zna każdy, kto mieszka w ich dzielnicy.
        SongoPan również posiada starszego brata – Rokudo Mukuro, który jest starszy od niej o dwa lata. Jednak nikt, kto by spojrzał na nich, nie powiedziałby, że są rodzeństwem, wręcz przeciwnie. Jedno nie przypomina drugiego, a drugie pierwszego, przez co często byli brani za parę.

- Duży bananowy – powiedziała spokojnie czerwonowłosa.

No i ostatnia z tego trio – Tamayane Yumiko. Jest młodsza od swoich przyjaciółek o rok, chodzi do ostatniej klasy gimnazjum. Rozpoznawalna w każdym miejscu, dziewczyna o płomiennym, czerwonych włosach do ramion oraz błękitnych oczach.
Od śmierci rodziców mieszka razem ze swoim zboczonym wujem – Jirayą, w dzielnicy, w której mieszka rodzina Rokudo i Kurosaki.

- A dla ciebie? – szarowłosy spojrzał łagodnym wzrokiem na Kari, która miała wzrok wlepiony w menu.
- Brzoskwiniowy…
- Duży, średni, mały?
- Duży…
- Dobrze – zanotował. Ktoś ze stolika obok zaczął go wołać, dlatego też przeprosił przyjaciółki i odszedł do innego klienta.
- Arigato – podziękowała cicho granatowłosa, dopiero teraz podnosząc głowę i odprowadzając chłopaka swoim wzrokiem, wyrażającym czystą miłość do niego.
- Dlaczego nie powiesz mu, co do niego czujesz? – zadała pytanie Tamayane, bawiąc się swoją gumką do włosów.
- Niecały rok temu chodziłam z jego najlepszym przyjacielem, stwierdziłby, że chcę ich skłócić, albo coś innego… - powiedziała cicho, trochę załamana. Co by nie zrobiła i tak wyjdzie źle… Beznadziejnie i tyle.
- Ale fajnie by było, gdybyś była moją szwagierką – mruknęła SongoPan. - Szkoda, że wam nie wyszło.
- Czy ja wiem… Nie obraź się SP, ale twój brat zmienia dziewczyny jak rękawiczki. – odpowiedziała jej Kari.
- O wilku mowa – wtrąciła się czerwonowłosa, która siedziała przodem do ulicy. – Czy on nie chodził jeszcze wczoraj z jakąś rudowłosą?
- Tak, wczoraj mieli szybki numerek w domu – w głosie czarnowłosej słychać było zażenowanie. – A co?
- Idzie z jakąś blondynką, obejmuje ją ramieniem – dodała. Nagle przed dziewczynami ktoś postawił trzy pucharki.
- Ciągle mu powtarzam, że powinien przestać żyć takim stylem życia, powinien się ustatkować. – westchnął, ścierając dłonią kropelki potu z czoła. Cała trójka spojrzała na Hayato.
- Cóż, zachowuje się bardzo dziecinnie – wzruszyła ramionami Yumi, po czym przysunęła do siebie swój pucharek lodów. Aż uśmiechnęła się, czując ten pyszny, bananowy zapach.
- I kto to mówi – podsumowała Kari, patrząc w swój brzoskwiniowy deser. Czerwonowłosa wydęła policzki niezadowolona. – Zresztą co racja, to racja. Ciągle robi SP awantury o makijaż i ubrania, a sam robi coś takiego, nie zważając na uczucia tych dziewczyn.
- Szczerze? – wtrącił się Hayato. – Gdyby były mądre, to by nie przystawały na to. Przecież go znają, a jednak lecą do niego jak muchy do lepu.
- O jakim lepie mówisz? – cała czwórka usłyszała spokojne pytanie, dochodzące z ust jakiegoś chłopaka. Spojrzeli w tamtą stronę jak na zawołanie, stał tam wysoki chłopak z wtulającą się w niego wytapetowaną blondynką.
- A wiesz Mukuro, dużo tutaj much się pałęta, więc gadaliśmy o tym, że powinniśmy zakupić lep na nie. – Szarowłosy szybko i zwinnie wywinął się od pytania przyjaciela.
- Sokka – skinął głową, po czym spojrzał na czarnowłosą. – Miałaś się nie malować.
- Daj spokój – zabrała głos Kari, zanim jej przyjaciółka cokolwiek odpowiedziała. – Pasuje jej ten makijaż.
- Właśnie, bardzo ładnie wygląda – przytaknęła jej Yumi.
- Nie wtrącajcie się – uciął szybko chłopak – nie powinna się malować, każdy facet przechodzący obok niej, pożera ją wzrokiem. Do tego, co to za ubranie? Przeglądałaś się w lustrze przed wyjściem? – Cóż, dziewczyna miała na sobie krótkie, jeansowe spodenki oraz błękitną bluzkę zawiązywaną na szyi.
- Co ci się nie podoba? – w końcu odezwała się SongoPan, jej oczy były lekko szkliste, jednak nie uroniła ani jednej łzy.
- To, że wyglądasz jak jakaś dziwka – to był cios poniżej pasa…
- Przegiąłeś – powiedział Hayato, łapiąc przyjaciela za rękę. Blondynka oderwała głowę od ramienia chłopaka i spojrzała z czystą zazdrością na czarnowłosą, która trzęsła się, powstrzymując od płaczu.
- Jesteście parą? – przerwała zalegającą ciszę. SongoPan natychmiast wstała, rzucając na stolik pieniądze za deser.
- Jestem jego siostrą! – krzyknęła, po czym szybkim krokiem zaczęła odchodzić. Jej przyjaciółki również wstały, kładąc pieniądze na stoliku. Bratu przyjaciółki rzuciły wściekłe spojrzenie, zaś szarowłosemu „cześć”, po czym szybko podbiegły do odchodzącej czarnowłosej.
- Rokudo, naprawdę przesadziłeś. – warknął szarowłosy, zbierając pieniądze i dopiero co zrobione desery. Jednak jego przyjaciel nie odezwał się ani słowem.

Nazywa się Rokudo Mukuro, jest starszym o dwa lata bratem SongoPan. Kapitan drużyny piłki nożnej, chodzi do 3 klasy liceum wraz ze swoim przyjacielem Gokuderą Hayato, szarowłosym o zielonych oczach przystojniakiem, który od dzieciństwa buja się w przyjaciółce siostry Mukuro – Kari.
Młody Rokudo posiada granatowe włosy, których czubek układa się w ananasa, od dawna zapuszcza je z tyłu, przez co dłuższe włosy związuje gumką. Prawe oko ma przysłonięte opaską na oko, zaś jego lewe oko jest niebieskie. 

- To twoja siostra? – spytała chłopaka blondynka - wcale nie jesteście do siebie podobni~!

To prawda. Byli rodzeństwem, ale ani jedno, ani drugie nie było do siebie w ogóle podobne.
Mukuro przejął wygląd po ojcu, jednak kolor włosów i oczu po matce, zaś SongoPan posiadała jasną cerę swojej matki oraz delikatne ciało, po ojcu jednak otrzymała w spadku czarne włosy i oczy.
Chłopak od dobrych kilku lat przeklinał los przez, który zostali rodzeństwem, ponieważ nie kochał swojej siostry tylko tą braterską miłością. Kochał ją jak mężczyzna kocha kobietę, chcąc ją chronić na każdym swym kroku, nie pozwalając nikomu innemu się do niej zbliżyć. Dlatego też robił jej awantury za makijaż oraz wyzywające ciuchy. Nie chciał aby ktokolwiek widział jej piękne ciało, za którym tak bardzo szalał i którego również tak bardzo unikał… Oraz którego tak pragnął…

***

            SongoPan leżała na łóżku, wpatrując się w sufit.
Odkąd jej dwie najlepsze przyjaciółki odprowadziły ją do domu, nie wyszła z pokoju. Chciała aby nikt jej nie przeszkadzał, a już najbardziej nie chciała teraz widzieć swojego brata, przez którego płakała dobre kilka godzin. Bo przecież jak jej własny brat mógł powiedzieć, że wygląda jak dziwka? Po prostu chciała ładnie wyglądać, ale nie, jej nie wolno…
Pociągnęła ostatni raz nosem, po czym przymknęła oczy. Na policzkach miała zaschnięte łzy wraz z rozmazanym tuszem, jednak nie chciało się jej tego zmywać.
Nagle usłyszała pukanie do drzwi, a po chwili łagodny głos brata. Zacisnęła lekko usta, nie chcąc wydać z nich żadnego dźwięku.

- Siostrzyczko, przepraszam – cisza, ponowne pukanie – naprawdę przepraszam – znowu cisza. Ponowił czynność kilka razy, mówiąc coraz to bardziej błagalnym tonem.

W końcu wstała z łóżka, podeszła do drzwi, po czym przekręciła kluczyk i otworzyła drzwi. Ujrzała twarz swojego brata, który wpatrywał się w nią tym swoim łagodnym, przepraszającym spojrzeniem.

- Przepra… - nie zdążył dokończyć, ponieważ po prostu go wyminęła i ruszyła w stronę schodów, schodząc powoli. 

Natychmiast ruszył za nią, cały czas powtarzając to samo słowo, jednak ona zachowywała się, jakby go nie słyszała i szła dalej, przed siebie aż w końcu dotarła do kuchni i podeszła do lodówki, z której wyciągnęła karton soku pomarańczowego.
Kiedy chciała się odwrócić, poczuła jak silne ramiona jej brata przyciągają ją do niego. Oparł głowę o jej ramię, zaplątując dłonie na jej brzuchu. Teraz, gdyby ktoś na nich spojrzał, naprawdę stwierdziłby, że są kochankami, a nie rodzeństwem. 

- Błagam, wybacz mi – powiedział cicho, tak aby tylko ona to usłyszała. – Przepraszam siostrzyczko, nie powinienem tak mówić. – Poczuła jak w jej oczach ponownie zbierają się łzy – jesteś moją młodszą siostrzyczką i bardzo się o ciebie martwię, dlatego nie chcę aby ktokolwiek cię skrzywdził. Nie pozwolę na to – dodał ciszej.

~~~~~~~~~~~~~~
No i pierwszy rozdział z głowy. Mam nadzieję, że nie jest nudny ^ ^" Z góry przepraszam za błędy.
Za pomoc dziękuję Kari oraz Yumi <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz