„Ktoś kiedyś powiedział, że
miłość nie wybiera, a kiedy spotkasz tą jedną, jedyną osobę, zaczniesz czuć się
jak w siódmym niebie i będziesz potrafił zrobić wszystko dla tej osoby. Ale czy
to prawda?
W sumie można byłoby spojrzeć na
to pod kątem gejów i lesbijek, ponieważ nie są zbytnio akceptowani przez środowisko,
w którym się znajdują. Jednak mają gdzieś ludzi i żyją swoją miłością. Tak samo
jak mężczyźni i kobiety, którzy odnaleźli siebie i żyją szczęśliwi będąc ze
sobą. Ale co, jeśli ta miłość jest pomiędzy bratem, a siostrą? Wówczas jest to
przestępstwo, złamanie prawa moralnego oraz chrześcijańskiego, ponieważ związek
pomiędzy rodziną do dziesiątego pokolenia jest zakazany.”
Jeden ze
słonecznych dni w Miami. Na dworze było ponad 30 stopni na słońcu, dlatego też
ludzie chowali się w chłodnych, klimatyzowanych pomieszczeniach lub też w
ogromnych centrach handlowych, gdzie mieści się ponad 100 przeróżnych sklepów,
w tym kilka lodziarni, kawiarni i innych gastronomicznych, cudnych miejsc.
- Ale upał – mruknęła
czerwonowłosa dziewczyna.
- Oddam wszystko za coś
chłodnego… - dodała granatowłosa.
- Kto jest za lodami? – spytała
czarnowłosa z lekkim uśmiechem.
- Ja! – obie krzyknęły zgodnie,
na co ich czarnowłosa przyjaciółka się zaśmiała cicho.
Ruszyły w
stronę najlepszej lodziarni w tej dzielnicy Miami, gdzie serwowali od lodowych
pizzy po lodowe spaghetti i koktajle. Każdy smak, jaki posiadali w swym
zanadrzu, był znakomity. Nikt nie mógł powiedzieć, że ich lody są popsute,
ponieważ czuć był ich znakomity smak.
Będąc na
miejscu, wybrały stolik na zewnątrz, jednak pod ogromnym parasolem. Wzięły menu
i zaczęły przeglądać, chcąc wybrać najodpowiedniejszy deser dla nich. Po
dobrych kilku minutach, podszedł do nich wysoki, szarowłosy kelner o zielonych
oczach. Był bardzo przystojny.
- Coś podać? – spytał swym
uprzejmym głosem.
Wówczas
dziewczęta spojrzały na niego zdziwione, a jedna z nich – granatowłosa, zrobiła
się czerwona na widok owego chłopaka.
- Hayato-senpai, co tu robisz? –
zadała pytanie ciekawa czarnowłosa.
- Po szkole, pomagam mamie w
pracy – odparł spokojnie, ukradkiem spoglądając na granatowłosą dziewczynę. –
Kari-chan, dobrze się czujesz?
Owa
granatowłosa nazywała się Kurosaki Kari. Jej długie, do pasa włosy były legendą
w dzielnicy, chociaż każdy wiedział, że niebieskooka dziewczyna zaraz się
znudzi nowym kolorem włosów i przefarbuje się na inny.
Chodziła do pierwszej klasy w jednej z
najbardziej prestiżowych szkół w Miami wraz ze swoją przyjaciółką – SongoPan, z
którą znała się od piaskownicy. Brat Kari – Kurosaki Tasuku miał 23 lata i
pracował w szkole, do której uczęszczała, jako woźny. Wszystko to po to, aby
mógł ją chronić na każdym kroku. Oczywiście za każdym razem perfekcyjnie się
tego wypierał.
Dziewczyna szybko pokręciła
przecząco głową, nie wypowiadając ani jednego słowa. Zupełnie, jakby głos
uwiązł jej gdzieś w przełyku. Jej dwie przyjaciółki zauważyły to i od razu
zrozumiały, że potrzebna pomoc.
- Ne, ne, Hayato-senpai, twoja
mama musi być zadowolona, że jej pomagasz – czarnowłosa uśmiechnęła się do
niego.
- Owszem, jest – odpowiedział z
lekkim uśmiechem – jest mało rąk do pracy, więc nic dziwnego.
- Sokka – pokiwała główką
czerwonowłosa.
- Mhm, więc co zamawiacie? –
zastukał długopisem w notatniczek, tak ponaglająco.
- Poproszę duży pucharek
melonowy, Hayato-senpai~!
- Hai, hai, duży melonowy
pucharek dla SongoPan – zanotował ładnie w notatniczku.
SongoPan, a
dokładnie Rokudo SongoPan. Tak nazywała się owa czarnowłosa dziewczyna. Włosy
miała nie dłuższe niż do połowy pleców, zaś grzywkę, która opadała jej na oczy,
zaczesywała za ucho, przez co wyglądała naprawdę ślicznie. Do tego delikatnie
obrysowywała swe czarne oczy, czarną kredką, aby podkreślić je jeszcze
bardziej, dodawała do tego czarny tusz i lekki cień Black Diamond. Czego
efektem było, że prawie każdy chłopak spoglądał na nią z niemałą chętką, jednak
ona tego nie zauważała, jakby miała ich kompletnie w głębokim poważaniu.
Chodziła do tej samej szkoły, co
Kari, a dokładniej były przyjaciółkami z jednej ławki, jak również znały się od
piaskownicy, a odkąd poznały młodszą od siebie o rok Yumiko, wówczas stały się
nierozłącznym trio, które zna każdy, kto mieszka w ich dzielnicy.
SongoPan również posiada
starszego brata – Rokudo Mukuro, który jest starszy od niej o dwa lata. Jednak
nikt, kto by spojrzał na nich, nie powiedziałby, że są rodzeństwem, wręcz
przeciwnie. Jedno nie przypomina drugiego, a drugie pierwszego, przez co często
byli brani za parę.
- Duży bananowy – powiedziała
spokojnie czerwonowłosa.
No i ostatnia
z tego trio – Tamayane Yumiko. Jest młodsza od swoich przyjaciółek o rok,
chodzi do ostatniej klasy gimnazjum. Rozpoznawalna w każdym miejscu, dziewczyna
o płomiennym, czerwonych włosach do ramion oraz błękitnych oczach.
Od śmierci rodziców mieszka razem
ze swoim zboczonym wujem – Jirayą, w dzielnicy, w której mieszka rodzina Rokudo
i Kurosaki.
- A dla ciebie? – szarowłosy
spojrzał łagodnym wzrokiem na Kari, która miała wzrok wlepiony w menu.
- Brzoskwiniowy…
- Duży, średni, mały?
- Duży…
- Dobrze – zanotował. Ktoś ze
stolika obok zaczął go wołać, dlatego też przeprosił przyjaciółki i odszedł do
innego klienta.
- Arigato – podziękowała cicho
granatowłosa, dopiero teraz podnosząc głowę i odprowadzając chłopaka swoim
wzrokiem, wyrażającym czystą miłość do niego.
- Dlaczego nie powiesz mu, co do
niego czujesz? – zadała pytanie Tamayane, bawiąc się swoją gumką do włosów.
- Niecały rok temu chodziłam z
jego najlepszym przyjacielem, stwierdziłby, że chcę ich skłócić, albo coś
innego… - powiedziała cicho, trochę załamana. Co by nie zrobiła i tak wyjdzie
źle… Beznadziejnie i tyle.
- Ale fajnie by było, gdybyś była
moją szwagierką – mruknęła SongoPan. - Szkoda, że wam nie wyszło.
- Czy ja wiem… Nie obraź się SP,
ale twój brat zmienia dziewczyny jak rękawiczki. – odpowiedziała jej Kari.
- O wilku mowa – wtrąciła się
czerwonowłosa, która siedziała przodem do ulicy. – Czy on nie chodził jeszcze
wczoraj z jakąś rudowłosą?
- Tak, wczoraj mieli szybki numerek
w domu – w głosie czarnowłosej słychać było zażenowanie. – A co?
- Idzie z jakąś blondynką,
obejmuje ją ramieniem – dodała. Nagle przed dziewczynami ktoś postawił trzy
pucharki.
- Ciągle mu powtarzam, że
powinien przestać żyć takim stylem życia, powinien się ustatkować. – westchnął,
ścierając dłonią kropelki potu z czoła. Cała trójka spojrzała na Hayato.
- Cóż, zachowuje się bardzo
dziecinnie – wzruszyła ramionami Yumi, po czym przysunęła do siebie swój
pucharek lodów. Aż uśmiechnęła się, czując ten pyszny, bananowy zapach.
- I kto to mówi – podsumowała
Kari, patrząc w swój brzoskwiniowy deser. Czerwonowłosa wydęła policzki
niezadowolona. – Zresztą co racja, to racja. Ciągle robi SP awantury o makijaż
i ubrania, a sam robi coś takiego, nie zważając na uczucia tych dziewczyn.
- Szczerze? – wtrącił się Hayato.
– Gdyby były mądre, to by nie przystawały na to. Przecież go znają, a jednak
lecą do niego jak muchy do lepu.
- O jakim lepie mówisz? – cała
czwórka usłyszała spokojne pytanie, dochodzące z ust jakiegoś chłopaka.
Spojrzeli w tamtą stronę jak na zawołanie, stał tam wysoki chłopak z wtulającą
się w niego wytapetowaną blondynką.
- A wiesz Mukuro, dużo tutaj much
się pałęta, więc gadaliśmy o tym, że powinniśmy zakupić lep na nie. –
Szarowłosy szybko i zwinnie wywinął się od pytania przyjaciela.
- Sokka – skinął głową, po czym
spojrzał na czarnowłosą. – Miałaś się nie malować.
- Daj spokój – zabrała głos Kari,
zanim jej przyjaciółka cokolwiek odpowiedziała. – Pasuje jej ten makijaż.
- Właśnie, bardzo ładnie wygląda
– przytaknęła jej Yumi.
- Nie wtrącajcie się – uciął
szybko chłopak – nie powinna się malować, każdy facet przechodzący obok niej,
pożera ją wzrokiem. Do tego, co to za ubranie? Przeglądałaś się w lustrze przed
wyjściem? – Cóż, dziewczyna miała na sobie krótkie, jeansowe spodenki oraz
błękitną bluzkę zawiązywaną na szyi.
- Co ci się nie podoba? – w końcu
odezwała się SongoPan, jej oczy były lekko szkliste, jednak nie uroniła ani
jednej łzy.
- To, że wyglądasz jak jakaś dziwka
– to był cios poniżej pasa…
- Przegiąłeś – powiedział Hayato,
łapiąc przyjaciela za rękę. Blondynka oderwała głowę od ramienia chłopaka i
spojrzała z czystą zazdrością na czarnowłosą, która trzęsła się, powstrzymując
od płaczu.
- Jesteście parą? – przerwała
zalegającą ciszę. SongoPan natychmiast wstała, rzucając na stolik pieniądze za
deser.
- Jestem jego siostrą! –
krzyknęła, po czym szybkim krokiem zaczęła odchodzić. Jej przyjaciółki również
wstały, kładąc pieniądze na stoliku. Bratu przyjaciółki rzuciły wściekłe
spojrzenie, zaś szarowłosemu „cześć”, po czym szybko podbiegły do odchodzącej
czarnowłosej.
- Rokudo, naprawdę przesadziłeś.
– warknął szarowłosy, zbierając pieniądze i dopiero co zrobione desery. Jednak
jego przyjaciel nie odezwał się ani słowem.
Nazywa się
Rokudo Mukuro, jest starszym o dwa lata bratem SongoPan. Kapitan drużyny piłki
nożnej, chodzi do 3 klasy liceum wraz ze swoim przyjacielem Gokuderą Hayato,
szarowłosym o zielonych oczach przystojniakiem, który od dzieciństwa buja się w
przyjaciółce siostry Mukuro – Kari.
Młody Rokudo posiada granatowe
włosy, których czubek układa się w ananasa, od dawna zapuszcza je z tyłu, przez
co dłuższe włosy związuje gumką. Prawe oko ma przysłonięte opaską na oko, zaś
jego lewe oko jest niebieskie.
- To twoja siostra? – spytała
chłopaka blondynka - wcale nie jesteście do siebie podobni~!
To prawda.
Byli rodzeństwem, ale ani jedno, ani drugie nie było do siebie w ogóle podobne.
Mukuro przejął
wygląd po ojcu, jednak kolor włosów i oczu po matce, zaś SongoPan posiadała
jasną cerę swojej matki oraz delikatne ciało, po ojcu jednak otrzymała w spadku
czarne włosy i oczy.
Chłopak od
dobrych kilku lat przeklinał los przez, który zostali rodzeństwem, ponieważ nie
kochał swojej siostry tylko tą braterską miłością. Kochał ją jak mężczyzna
kocha kobietę, chcąc ją chronić na każdym swym kroku, nie pozwalając nikomu
innemu się do niej zbliżyć. Dlatego też robił jej awantury za makijaż oraz
wyzywające ciuchy. Nie chciał aby ktokolwiek widział jej piękne ciało, za
którym tak bardzo szalał i którego również tak bardzo unikał… Oraz którego tak
pragnął…
***
SongoPan leżała na łóżku,
wpatrując się w sufit.
Odkąd jej dwie
najlepsze przyjaciółki odprowadziły ją do domu, nie wyszła z pokoju. Chciała
aby nikt jej nie przeszkadzał, a już najbardziej nie chciała teraz widzieć
swojego brata, przez którego płakała dobre kilka godzin. Bo przecież jak jej
własny brat mógł powiedzieć, że wygląda jak dziwka? Po prostu chciała ładnie
wyglądać, ale nie, jej nie wolno…
Pociągnęła
ostatni raz nosem, po czym przymknęła oczy. Na policzkach miała zaschnięte łzy
wraz z rozmazanym tuszem, jednak nie chciało się jej tego zmywać.
Nagle
usłyszała pukanie do drzwi, a po chwili łagodny głos brata. Zacisnęła lekko
usta, nie chcąc wydać z nich żadnego dźwięku.
- Siostrzyczko, przepraszam –
cisza, ponowne pukanie – naprawdę przepraszam – znowu cisza. Ponowił czynność
kilka razy, mówiąc coraz to bardziej błagalnym tonem.
W końcu wstała
z łóżka, podeszła do drzwi, po czym przekręciła kluczyk i otworzyła drzwi.
Ujrzała twarz swojego brata, który wpatrywał się w nią tym swoim łagodnym,
przepraszającym spojrzeniem.
- Przepra… - nie zdążył
dokończyć, ponieważ po prostu go wyminęła i ruszyła w stronę schodów, schodząc
powoli.
Natychmiast
ruszył za nią, cały czas powtarzając to samo słowo, jednak ona zachowywała się,
jakby go nie słyszała i szła dalej, przed siebie aż w końcu dotarła do kuchni i
podeszła do lodówki, z której wyciągnęła karton soku pomarańczowego.
Kiedy chciała
się odwrócić, poczuła jak silne ramiona jej brata przyciągają ją do niego.
Oparł głowę o jej ramię, zaplątując dłonie na jej brzuchu. Teraz, gdyby ktoś na
nich spojrzał, naprawdę stwierdziłby, że są kochankami, a nie rodzeństwem.
- Błagam, wybacz mi – powiedział
cicho, tak aby tylko ona to usłyszała. – Przepraszam siostrzyczko, nie
powinienem tak mówić. – Poczuła jak w jej oczach ponownie zbierają się łzy –
jesteś moją młodszą siostrzyczką i bardzo się o ciebie martwię, dlatego nie
chcę aby ktokolwiek cię skrzywdził. Nie pozwolę na to – dodał ciszej.
~~~~~~~~~~~~~~
No i pierwszy rozdział z głowy. Mam nadzieję, że nie jest nudny ^ ^" Z góry przepraszam za błędy.
Za pomoc dziękuję Kari oraz Yumi <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz